Półka na rośliny – DIY

Ze względu na sytuację mamy teraz okazję dłużej niż zazwyczaj posiedzieć w naszych domach. W takich chwilach warto pomyśleć o upiększeniu wnętrz.

Mamy dla Was świetny pomysł na zrobienie półki na rośliny w duchu DIY 😉
W taki pochmurny dzień nie szkoda będzie udać się do marketu budowlanego i kupić deskę ( albo wykorzystać materiały, które mamy do dyspozycji w domu ) oraz bejcę do zaimpregnowania drewna.

Pokażemy jak wykonać prostą i zarazem piękną półkę na rośliny do sypialni lub salonu. Wszyscy doskonale wiemy, że otaczanie się zielenią koi i odpręża, a w tym ciężkim czasie szczególnie nam się to przyda.

Zapraszamy do fotorelacji.

Do wykonania półki potrzebne nam będą:

  • półka świerkowa
  • listwa świerkowa
  • pędzel
  • wsporniki półki
  • rękawiczki
  • piłka – opcjonalnie
  • lakierobejca
  • wiertarka
  • miarka
  • wkręty
  • i oczywiście rośliny 🙂

Nasza półka zawiśnie nad łóżkiem dlatego wybraliśmy długość 180 cm. Listwa świerkowa była nieco dłuższa i musieliśmy ją skrócić do długości półki.
Koszt materiałów ze zdjęcia powyżej nie przekroczył 80 zł

Zaczynamy malowanie

Wybraliśmy lakierobejcę w kolorze palisander, która idealnie wpasowała się do ram obrazów, które już wiszą na ścianie. Wszystkie drewniane dodatki w sypialni są w ciemnym kolorze. Możecie użyć bejcy odpowiedniej do waszego wystroju.

Malujemy jedną lub dwie warstwy. Jeśli chcecie uzyskać intensywniejszy lub ciemniejszy kolor należy położyć minimum dwie warstwy.

Wyszło idealne, dokładnie taki kolor jaki chcieliśmy uzyskać.

Teraz musimy przymocować listwę świerkową do naszej półki. Listwa spełnia dwie funkcje, po pierwsze będzie maskowała doniczki, po drugie nasze rośliny nie spadną nam na głowę 🙂 Szerokość listwy zależy od wielkości doniczek jakie będą stały na półce. My dajemy wąską listwę, ponieważ nasze doniczki są dosyć niskie.

Pozostaje nam wywiercenie dziur w ścianie i przymocowanie wsporników. Nasza półka jest na dwóch wspornikach. Jeśli będziecie stawiać ciężkie rośliny należy dodać dodatkowe wsporniki!

A tak prezentuje się z zestawem roślin. Wybraliśmy odmiany epipremnum, ponieważ te rośliny mają właściwości oczyszczające powietrze, sypialnia jest dosyć ciemna i właściciele nie mają czasu na opiekę nad roślinami. Zależy im aby były to odmiany możliwie „bezobsługowe”. Z czasem powstanie piękna zielona kotara 🙂

 

Zachęcamy Was do zrobienia takiej zielonej półki. Jest to wielka frajda i świetny efekt!

Mini sad na balkonie?


Kto tęskni za smakiem pysznego soczystego jabłka, pamięta smak ekologicznych czereśni, uwielbia dojrzewające na słońcu truskawki? Ma ochotę upiec jabłecznik z własnej produkcji jabłek 😉 A może chcielibyście spróbować cytrusów z własnej uprawy? Wydaje się nierealne na miejskim balkonie. A jednak przy odrobinie chęci nawet na małym skrawku da się wyhodować własne, pełne witamin owoce.

Rajskie jabłuszko

Jeśli chodzi o wybór roślin jest on wbrew pozorom ogromny. Od dużych drzewek owocowych, przez drzewka karłowe, miniaturowe, formowane, krzaczki większe i mniejsze oraz pnącza. Jedyne co nas ogranicza to przestrzeń jaką mamy do dyspozycji. Na większych balkonach warto posadzić odmiany karłowe, które zazwyczaj nie przekraczają 2 metrów, na mniejszym metrażu lepiej skupić się na kilku mniejszych roślinach lub postawić jedną porządną donicę z odmianą karłową.

Kwiaty zachwycają i do tego pachną!

Drzewka owocowe


Idealnie się nadają na balkon czy taras i to nie egzotyczne odmiany tylko bardzo popularne i wszystkim znane.  Do najbardziej dekoracyjnych należą jabłonie, ich piękne kwiaty zachwycą każdego estetę. Ich kwiaty mogą być barwy białej, biało różowej, pudrowo różowej lub prawie czerwonej. Oprócz jabłoni równie pięknie kwitną wiśnie. Tak jak zaznaczyliśmy wyżej, na balkon najlepsze są odmiany karłowe, miniaturowe, kolumnowe lub formowane. Te ostatnie mogą zadziwiać swoją niesamowitą formą. Jednak wymagają trochę więcej pracy z naszej strony. Aby zachować ich piękny kształt należy pomóc im w formowaniu, musimy je przycinać i podwiązywać w określony kształt.

Na balkonie obok jabłoni możecie uprawiać własne wiśnie, czereśnie, gruszki, brzoskwinie a nawet orzechy laskowe! Nawet niepozorne drzewka mogą wydać obfite plony.

Na takim patyczku będą w tym roku wisiały piękne jabłka!

Nie musimy ograniczać się do polskich drzewek. Równie dobrze sprawdzą się drzewa z ciepłego klimatu takie jak mandarynki, cytryny czy banany. Jednak pamiętajmy, że w październiku należy zabrać je z balkonu.

Odpowiednio przycinane drzewko mandarynki nie zajmuje dużo miejsca.
Liście bananowca robią niesamowite wrażenie

Nie tylko drzewka


Jeśli nie macie miejsca na drzewko możecie sprawić sobie mniejsze rośliny w formie krzaczków. Szczególnie polecamy borówki, odmiany o bardzo dużych owocach. Z niewielkiego krzaczka można uzyskać w sezonie nawet do pół kilograma owoców! Nasze tarasy pięknie ozdobią także wiszące truskawki czy poziomki. W donicy świetnie poradzi sobie nawet arbuz!

Już niedługo będziemy zbierać pyszne owoce na mus 🙂

Jedne z najbardziej zjawiskowych są winorośle. Najsmaczniejsze są odmiany żółte z dużymi owocami. Winogron szczególnie pięknie wygląda gdy jest formowany. Przez odpowiednie cięcie wydaje najlepsze owoce.

Formowany winogron w donicy.

A Wy jakie owoce będziecie mieć w tym roku na swoim balkonie?

Sosny – nadmorski klimat na balkonie

Wszyscy powoli oswajamy się z myślą o wakacjach spędzonych w zaciszu domowym a nie – jak dotychczas – nad morzem, w górach czy na drugim krańcu świata. Możemy jednak nie rezygnować z marzeń o przeniesieniu się do naszych ulubionych miejsc i spróbować stworzyć własnym sumptem odrobinę śródziemnomorskiego klimatu na własnym balkonie. A potem zostaje nam tylko wystawić leżak, zrobić sobie drinka i delektować się latem podziwiając nasze nasadzenia.
A co jeśli mamy do dyspozycji jedynie mały balkon? Nic straconego! Miłej lektury.

Prawdziwa miniaturka!

Sosny miniaturowe to drzewka które są stworzone z myślą o miejskich nasadzeniach, dlatego bardzo dobrze radzą sobie w donicach. Uwielbiają słońce i jak niewiele innych roślin wytrzymają w naprawdę skrajnych warunkach. W odróżnieniu od ich „dzikich” kuzynek żyjących w naturalnym otoczeniu, sosenki miniaturowe, jak sama nazwa wskazuje, osiągają niewielkie rozmiary. Są to drzewka na tyle tolerancyjne, że wsadzając do donicy sosnę normalnych rozmiarów, przy pomocy zwykłego uszczykiwania pędów zachowa mniejszy rozmiar. Jeśli jednak nie chcecie bawić się w przycinanie i nadmierną pielęgnację warto zakupić odmianę miniaturową.

Istnieje ponad gatunków sosen

Czego potrzebuje sosna balkonowa?


Przede wszystkim odpowiedniej doniczki. Jest to absolutna podstawa dla wszystkich balkonowych nasadzeń, nie tylko sosen. Uwierzcie, iż kluczem do sukcesu upraw tarasowych jest odpowiednio dobrana donica. Im większa tym lepsza. Pamiętajmy, że w lecie na naszym balkonie będą panowały bardzo wysokie temperatury, dodatkowo słońce oraz brak deszczu sprawią, że wytworzą się warunki pustynne. W małej doniczce, w gorących miesiącach ziemia może wyschnąć nawet w ciągu godziny! Im większa donica tym ziemia dłużej trzyma wilgoć i rzadziej musimy podlewać. Warto podejść do tego tematu praktycznie i zaoszczędzić swój czas i być pewnym, że drzewko przetrwa. Jeśli jednak nasz balkon ustawiony jest od strony południowej nie ważne jak duże będą nasze donice, jeśli nie mają automatycznego nawadniania należy podlewać je codziennie.

Duża donica to klucz do sukcesu w uprawie wieloletnich roślin balkonowych.

Ziemia


Sosny są bardzo tolerancyjne na podłoże w którym rosną. Jeśli jednak chcemy mieć naprawdę piękne i okazałe drzewka warto dobrać ziemię idealną dla iglaków. Sosny, jak większość iglaków lubą ziemię lekko kwaśną. Warto ją wzbogacić o dodatki rozluźniające glebę, keramzyt, żwir czy gruby piasek. W zbitym, bardzo ciężkim podłożu nie będzie im dobrze. Donica musi mieć odpływ! A na dno donicy dodajemy warstwę drenażu.

Światło


Sosny kochają światło, im więcej, tym lepiej. Jednak radzą sobie także w gorszych warunkach oświetleniowych. Idealne balkony to południowy, zachodni i wschodni. Jednak i na północy dadzą sobie radę.

Podlewanie


Jeśli sosny będą rosły na południowym balkonie, w gorące dni należy podlewać je codziennie wieczorem lub z samego rana, zanim zacznie świecić palące słońce. W okresie wiosny i jesieni podlewamy raz na kilka dni. Są to wytrzymałe drzewa i bez problemu poradzą sobie z lekką suszą. Jedyne czego nie tolerują to przemoczonego podłoża. Najlepiej sprawdzić palcem czy ziemia nie jest zbyt mokra. Nie możemy zapomnieć o podlewaniu w zimie! Mało osób o tym wie, ale większość balkonowych iglaków umiera podczas zimy. Dlaczego się tak dzieje? Otóż, iglaki cierpią na suszę fizjologiczną (poświęcimy temu zjawisku osobny wpis). Pamiętajcie, że w ziemie przynajmniej raz w tygodniu należy podlać wszystkie balkonowe rośliny, szczególnie sosny, świerki i tuje.

Co zrobić żeby była ładna i gęsta?


Cały urok tych wspaniałych drzewek polega na ich pięknie uformowanym igliwiu tworzących kształt zielonej chmurki. Oczywiście, żeby zachować ten pokrój należy je odpowiednio „strzyc”. Nie wolno ich obcinać nożyczkami. Na wiosnę, jeśli tylko nasze sosenki wypuszczą nowe przyrosty należy je ukręcać w połowie długości. Ukręcanie powoduje, że iglaki zaczną się pięknie zagęszczać.

Aby była gęsta należy ukręcić wierzchołki wzrostu

Rośliny nawozimy od wiosny do października. Najlepiej dedykowanym nawozem do iglaków.

Sosna w formie bonsai

Istnieje ponad 100 gatunków sosen. Na balkonie najlepiej sprawdzą się mniejsze odmiany. Różnią się od siebie nie tylko wielkością ale też długością igieł oraz kolorem. Możemy je prowadzić na wiele sposobów, w postaci niskich krzaczków, drzewek na jednym pieńku z okrągłą koroną, formować je na drzewka bonsai. Mogą rosnąć pojedynczo lub w grupach. Fantastycznie wyglądają posadzone w towarzystwie innych iglaków lub traw. Możemy pokusić się o zaaranżowanie mini skalniaka na tarasie lub obsypać je grubym piaskiem i białymi otoczakami, wówczas uzyskamy morski wydmowy klimat.

Razem z brzozą tworzą leśny klimat

mossblog szybka rada: deszczówka


Jeśli pada deszcz, skorzystajcie z tej rzadkiej okazji i wynieście rośliny na balkon lub taras. Musicie spełnić tylko dwa warunki:

+ temperatura musi być wysoko na plusie (nie wszystkie rośliny wytrzymają na dworze gdy jest 5 stopni)
+ poczekajcie najpierw kilkanaście minut aż cały pył i brud opadnie.

W przeciwieństwie do wody z kranu, deszczówka jest idealna dla roślin. Czym się charakteryzuje?

+ jest miękka, szczególnie świetnie nadaje się do rododendronów lub borówek (rośliny, które lubią kwaśną ziemię),
+ nie pozostawia brzydkich plam na liściach,
+
jest pozbawiona chloru,
+ rośliny po takim podlaniu zrobią się jędrne i dostaną wigoru,

Dodatkowo polecamy ustawić kilka pojemników, do których nazbieramy wody deszczowej na przyszłe podlewania.
Pamiętajcie jednak, że noce są jeszcze zimne i nie zapomnijcie zabrać roślin do domu przed ochłodzeniem!

Monstera znaleziona na śmietniku. Druga młodość.


Od kilku miesięcy mamy w naszym roślinnym sanatorium pewną kuracjuszkę monsterę. Została znaleziona na śmietniku. Trafiła niestety na chłodne miesiące i mocno ucierpiała od chłodu, braku wody i brutalnego traktowania. Zanim trafiła na śmietnik ktoś ją skrócił o połowę. Część w ziemi wyglądała całkiem zdrowo, natomiast druga część nie wykazywała oznak życia. Żałujemy bardzo, że nie zrobiliśmy zdjęć przed naszą operacją. Musicie sobie wyobrazić ponad dwumetrową monsterę, z ogromnymi liśćmi, grubym pniem, zniszczoną chłodem oraz brakiem wody. 


Jak wyglądał początek?

Monstera została podlana. Połówka, która została znaleziona osobno, została przez nas pocięta i umieszczona w wodzie. Po aklimatyzacji okazało się, że część „ziemna” żyje i rokuje, część „bezziemna” walczy i chyba coś z niej będzie. Po miesiącu zdecydowaliśmy, że czas na przesadzenie, radykalne pocięcie i odmłodzenie staruszki. Zostawiliśmy ją w spokoju do momentu aż zacznie się ukorzeniać.

Udało się! Wszystkie sadzonki wykonane ze starej rośliny ukorzeniły się. Teraz czas na sadzenie. Postanowiliśmy, że podzielimy ją na dwie części.

Monstery posiadają tzw. wąsy czyli korzenie powietrzne. Są to korzenie, które umożliwiają roślinie prawidłowe oddychanie. Nie wolno ich obcinać!

Sadzonki zostały podzielone na dwie części i posadzone w dwóch donicach. Na początek daliśmy warstwę drenażu (tutaj pokruszone części starej terakotowej doniczki), na to około 1 cm warstwa ziemi.

Całość została zasypana ziemią i obficie podlana. Pierwsze podlanie musi być bardzo solidne, tak aby woda wyleciała na podstawkę. Po około 15 minutach nadmiar wody z podstawki należy odlać.

A tak prezentują się nasze monsterki po roślinnym spa. Na starych liściach pozostały ślady ciężkich czasów, które niestety same nie znikną. Z czasem, jak monstera zacznie wypuszczać nowe liście stare, te najbardziej zniszczone będziemy mogli usunąć. Póki co dajemy jej spokój i czekamy aż się przyjmie. Za jakiś czas pokażemy Wam jak się rozwijają w nowym domu.

Przesadzamy rośliny!

i jak się do tego mądrze zabrać?
 
Dzisiaj chcielibyśmy podpowiedzieć Wam jak zabrać się do przesadzania roślin.
Pamiętajcie, że najlepszy okres na przesadzanie roślin zaczyna się w połowie lutego i trwa przez całą wiosnę. Drugi możliwy termin wypada na jesieni. W okresie letnim, jeśli nie ma takiej potrzeby lepiej nie przesadzać. W październiku natomiast rośliny przechodzą w stan spoczynku i powinniśmy dać im odpocząć. Oczywiście, istnieją odstępstwa od reguły, gdy na przykład zaobserwujemy, że roślina ma bardzo ciasną doniczkę, ma przerośnięte korzenie, zaczyna marnieć lub liście zaczynają żółknąć.
 
Po lewej przykład rośliny idealnej do przesadzenia. Po prawej przykład skrajny. Starajmy się nie dopuścić do takiego stanu.
Bardzo istotną kwestią będzie dobór odpowiedniej ziemi. Odradzamy kupno ziemi uniwersalnej i stosowanie jej do wszystkich roślin. Wiele gatunków wymaga zupełnie innego podłoża. Warto poprosić o przygotowanie odpowiedniej mieszanki w kwiaciarni, profesjonalni floryści posiadają ogromną wiedzę i chętnie przygotują wam ziemię. Koszt takiego podłoża nie powinien być dużo droższy od ziemi sprzedawanej w supermarketach. Będziecie mieć pewność, że ziemia jest dobrze dobrana.
 
Często popełnianym błędem jest przesadzanie do zbyt dużej doniczki. Najrozsądniej będzie, jeśli średnica doniczki będzie miała maksymalnie 2-4 cm średnicy więcej od poprzedniej, wówczas mamy pewność, iż roślina będzie się prawidłowo rozwijała. Przesadzenie do zbyt dużej doniczki może spowodować, że intensywniej będą rozwijały się korzenie a nie liście. Nie o to nam chodzi 😉
Pamiętajmy, że to musi być doniczka a nie osłonka. Jaka jest różnica? Każda doniczka posiada na dnie otwory. Osłonka służy do zasłonięcia plastikowej doniczki i nie posiada otworów na spodzie. Nie wolno wsadzać roślin do osłonek, ponieważ na dnie będzie zbierała się woda, która spowoduje gnicie korzeni a co za tym idzie, śmierć rośliny.
 
Gdy mamy już odpowiednią ziemię i doniczkę, możemy przystąpić do działania. Idealnym rozwiązaniem jest zrobienie roślinie drenażu, czyli nasypanie na spód doniczki niewielkiej ilości keramzytu, żwirku, pokruszonego styropianu lub nawet rozbitej starej terakotowej doniczki. Następnie sypiemy niewielką ilość ziemi.
Czasami zdarza się, że roślina nie chce wyjść z doniczki. Nic na siłę! Aby nie uszkodzić systemu korzeniowego należy rozciąć plastikową doniczkę lub zbić starą ceramiczną.
Delikatnie wyciągamy roślinkę ze starej doniczki i obsypujemy lekko starą ziemię, pamiętajmy, żeby nie obsypywać jej na siłę i zbyt mocno, ponieważ możemy w ten sposób uszkodzić system korzeniowy. Usunęliśmy resztki starej ziemi, możemy wsadzić ją do doniczki i całość zasypać pozostałą ziemią. Na koniec lekko ugniatamy podłoże. Nowa warstwa ziemi nie może być dużo wyżej niż poprzednia warstwa, ponieważ może to powodować gnicie łodygi!
Pamiętajcie o podlaniu rośliny, robimy to zawsze po przesadzeniu. Nie nawozimy roślin przez 3 tygodnie.

Światło!

Ta wiosna będzie inna, bo razem z naszymi zielonymi przyjaciółmi będziemy siedzieć na parapetach i wyglądać przez okno w poszukiwaniu słońca…

Dla prawidłowego funkcjonowania nie tylko roślin ale i ludzi światło ma znaczenie kluczowe. Aby nasze rośliny prawidłowo się rozwijały, oprócz prawidłowego podłoża muszą mieć zapewniony dostęp do odpowiedniej ilości światła. Musimy pamiętać, że większość roślin jaka jest w naszych domach pochodzi z rejonów o zupełnie odmiennych warunkach oświetleniowych i wilgotnościowych. A zatem w naszych suchych i ciemnych pomieszczeniach znajdują się z pewnością rośliny klimatu równikowego, które uwielbiają wilgoć i duże ilości światła. 

Teraz spróbujcie sobie wyobrazić, że mieszkacie całe życie w Ameryce Południowej lub Afryce. Od rana do wieczora kąpiecie się w gorących promieniach słońca i nagle ktoś przenosi Was do Polski, do smutnej, jesiennej aury. Nie za dobrze to wygląda, prawda? O ile w ostatnich kilku latach klimat naszego kraju zauważalnie mocno się zmienia i temperatury w lecie sięgają już niemal tych afrykańskich, o tyle jesień i zima to nadal nie lada wyzwanie a czasem nawet katorga dla każdego ciepłolubnego organizmu.

Zatem, podczas jesieni i zimy musimy pamiętać o przestawieniu wszystkich roślin lubiących słońce w pobliże okna. Brak słońca to nie jedyny problem dla roślin w tym okresie – groźne będzie suche powietrze w mieszkaniu spowodowane ogrzewaniem oraz wietrzenie pomieszczeń, gdy na dworze jest bardzo zimno. Poświęcimy temu osobny post.

Póki co skupiamy się na słońcu. Naszą misją powinno stać się szukanie promieni słonecznych, pamiętajcie – im więcej, tym lepiej. Rośliny takie jak fikusy i cytrusy, jeśli nie gubią w tym okresie liści, zostawiamy tam gdzie dotychczas stały, ponieważ one wyjątkowo nie znoszą przestawiania.

Istotną rzeczą będzie przestawienie naszych roślin w pobliże okna południowego, wschodniego lub zachodniego. Starajmy się omijać ciemne okno północne. Na pocieszenie wiedzcie, że istnieją rośliny żelazne, które zniosą sezon zimowy bez dostępu do dużej ilości światła. Jednak nawet po nich będziemy mogli zaobserwować jego braki. Czym się to objawia? Łodygi stają się powyciągane, liście robią się drobne, rośliny obracają się w kierunki słońca. Jeśli nie macie możliwości postawienia ich bliżej okna możecie je obracać. Robimy to raz na kilka dni  – wówczas nasze biedaczki będą rosły w miarę prosto i z pewnością odżyją.
 
Jeśli ktoś nie ma możliwości przestawieni roślin w miejsce bardziej nasłonecznione może w tym trudnym okresie  skorzystać ze wspomagaczy w postaci doświetlania żarówkami. Pamiętajcie, iż nie mogą to być zwykłe żarówki tylko takie, które mają zakres barw widziany przez rośliny. Dla wyjątkowo cennych egzemplarzy warto się poświęcić i zaopatrzyć w tego typu oświetlenie.
Wbrew powszechnej opinii paprocie lepiej rosną na stanowiskach jasnych niż w miejscach zacienionych.

Wszystko co złe kiedyś się kończy… I tak po długiej, szarej i smutnej zimie przychodzi wiosna, czyli czas w którym wszyscy budzą się do życia i pragną delektować się pierwszymi promieniami ciepłego słońca. Jednak i w tym okresie musimy być wyjątkowo czujni – wiosenne słońce jest bardzo ostre i może powodować poparzenia liści. Rośliny preferujące półcień zabieramy z południowego parapetu i stawiamy w odpowiedniej odległości od okna. Rośliny na pozostałych oknach są przez wiosenne miesiące bezpieczne.

Rośliny z białymi przebarwieniami na liściach są bardziej podatne na poparzenia słoneczne.
Szczególnie wrażliwe na mocne słońce są odmiany „białe”.
Inaczej sytuacja wygląda w przypadku roślin, które zimowały w ciemnych pomieszczeniach i chcemy je nagle wystawić na dwór lub na okno południowe. Pamiętajmy, że bardzo łatwo je wtedy poparzyć. Roślina zanim przyzwyczai się do bezpośredniego słońca, będzie potrzebowała okresu przejściowego. Musimy ją powoli przyzwyczajać do promieni słonecznych. Może to potrwać nawet dwa tygodnie.
 
Jak wygląda roślina popalona? Na liściach robią się brązowe plamy, liście w bardzo krótkim czasie przybierają kolor słomkowy, są wyblakłe.

 

A co dzieje się z roślinami podczas lata? Okno południowe i zachodnie robi się niebezpieczne w tym okresie, wówczas nawet gatunki pustynne mogą mieć problemy. Pamiętajmy, że szyba mocno skupia światło. Warto wytłumaczyć to na przykładzie: mamy w domu roślinę z Afryki, na przykład Strelicję. W naturalnym środowisku rośnie na pełnym, palącym słońcu i wygląda wspaniale, natomiast my przenosimy ją do naszego suchego mieszkania, stawiamy przy gorącej, południowej szybie. A przecież przy samym oknie, w lecie temperatury mogą przekraczać ponad 60 stopni… Pozostaje nam jeszcze dodać do tego brak wiatru i roślina jest skazana na cierpienie.
 
 
To tyle informacji dla was na temat światła.
 
Chcecie się dowiedzieć jakie gatunki w jakich częściach mieszkania najlepiej się sprawują?